Jak się zachować
Proszę poznać zwyczaje, których nie ma w regulaminie
Kilka niepisanych zasad stołu i jadalni, które sprawiają, że wieczór w naszym domu mija bez zgrzytów.
Dobre maniery
Co się przyjęło, choć nikt tego nie napisał
Obok regulaminu istnieje coś, co hostessa nazywa „grzecznością domu”. Nie jest zapisane na ścianie, a mimo to każdy stały gość je zna. To drobiazgi: nie dotykać cudzych żetonów, nie komentować rozdania, które skończyło się inaczej, niż byśmy chcieli, nie spieszyć krupiera.
Najlepiej widać to w drobnych sytuacjach. Gość, który przegrał rozdanie, mówi „dobra gra” i podaje rękę. Gość, który wygrał, nie triumfuje, tylko zbiera żetony i patrzy na krupiera, czy może już sięgnąć po kolejną kartę. Obie reakcje są proste, a razem tworzą ton, dla którego przychodzą tu ludzie.
Dobre maniery przy stole to nie sztywność. Chodzi o to, żeby wszyscy mieli podobne doświadczenie wieczoru, niezależnie od tego, czy zasiedli do gry po raz pierwszy, czy sto pierwszy. Poniższe wskazówki pochodzą od krupierów, którzy widzieli w sali wszystko.

Przy karcie
Zwyczaje stołu
Gdy przegrywamy rozdanie, mówimy „dobra gra” i podajemy rękę; to najkrótszy sposób, by wieczór pozostał przyjemny.
Do krupiera zwracamy się spokojnym głosem i bez pstrykania palcami, bo ten gest odbiera mu rytm.
Nie wstajemy od stołu, gdy ktoś inny podejmuje trudną decyzję, tylko czekamy z kawą na swoim miejscu.
Nie dotykamy cudzego stosiku żetonów, nawet gdy leży blisko, ponieważ krupier musi widzieć wszystkie ręce.
Jeżeli ktoś odpadł z gry, nie komentujemy jego wyborów; zapraszamy go na herbatę, a nie na analizę.
Do nowych gości zwracamy się cierpliwie i tłumaczymy, zamiast poprawiać; każdy z nas kiedyś pytał o to samo.
Gdy krupier prosi o chwilę, czekamy; tasowanie nowej talii zajmuje minutę i nikt nie powinien tego przyspieszać.
Nie zasłaniamy sobą sąsiada, który próbuje odczytać układ kart na stole; stoimy bokiem, nie plecami.
Przed pierwszym rozdaniem przedstawiamy się przy stole imieniem, bo później łatwiej o uprzejmą rozmowę.
Jedzenie z jadalni na piętro nie wchodzi, ponieważ sukno nie wybacza okruszków ani tłustych palców.
W jadalni
Zwyczaje domu
Hostessie dziękujemy za miejsce, nawet jeśli to nie nasz ulubiony stolik; ona układa salę dla wszystkich.
Rozmowę przy kolacji prowadzimy półgłosem, bo na parterze słychać każdy głośniejszy śmiech, a goście obok też chcą porozmawiać.
Gdy kuchnia coś wyjątkowo trafi, mówimy o tym szefowi kuchni; w tym domu dobre słowo znaczy więcej niż długie podziękowanie.
Dzieci znajomych zostawiamy w domu; nasz lokal jest wyłącznie dla dorosłych i nie robimy wyjątków.
Spóźnienie zgłaszamy telefonicznie, najlepiej wcześniej niż na ostatnią chwilę, bo sala układa miejsca według godzin.
Zamawiamy dla całego stołu, nie tylko dla siebie; talerz pierogów smakuje lepiej, gdy przesunie się go w stronę sąsiada.
Do kuchni nie wchodzimy bez zaproszenia, ale pozdrowienie przez okienko zawsze jest przyjmowane z uśmiechem.
Płaszcz zdejmujemy w szatni, a nie na krześle, bo krzesło ma służyć gościowi, a nie ubraniu.
Telefon wyciszamy już przy wejściu do jadalni; dzwonek komórki w połowie żurku wcale nie jest zabawny.
Wychodząc, zostawiamy krzesło przysunięte do stołu, a płaszcz odbieramy z szatni bez pośpiechu.