Przy stołach
Proszę usiąść przy zielonym suknie
Piętro nad kuchnią: dwa stoły pokerowe, ruletka i dwa stoły blackjacka. Opisujemy, jak wygląda każda gra i jak przebiega wieczór w sali kasyna.
Poker
Dwa stoły, cztery odmiany pokera
Pokerowe stoły stoją pod oknami, tam gdzie światło z ulicy gaśnie najwcześniej. Każdy ma osiem miejsc, własną lampę i krupiera, który rozdaje karty w tempie dopasowanym do gości. Jeden stół prowadzi przez cały wieczór tę samą odmianę, drugi zmienia ją co kilka rozdań, jeśli ktoś o to poprosi.
Najczęściej gramy w Texas Hold'em. Każdy otrzymuje dwie karty zakryte, a pięć kolejnych krupier odsłania na środku stołu: najpierw trzy, potem czwartą i piątą. Z siedmiu kart układa się najlepsze pięć. Zasady zajmują pięć minut, a nauka rozumienia przeciwników trwa latami i właśnie to lubią nasi stali bywalcy.
Omaha wygląda podobnie, ale każdy dostaje cztery karty własne i musi użyć dokładnie dwóch z nich. Gra jest szybsza i bardziej zmienna, dlatego przy tym stole często słychać okrzyki zdziwienia. Rafał Grabowski mówi, że Omaha uczy pokory szybciej niż jakakolwiek inna odmiana.
Seven Card Stud to pokerowa klasyka bez kart wspólnych. Każdy dostaje siedem kart, z których trzy są zakryte, a cztery odkryte dla wszystkich. Przy tej odmianie trzeba pamiętać, co już zagrano, więc przy stole bywa cicho, a goście są bardzo skupieni. Lubią ją starsi goście, którzy pamiętają grę z domowych wieczorów.
Five Card Draw jest najprostszy: pięć kart w ręku i jedna szansa na wymianę. Nikt nie zgaduje kart sąsiada, bo żadna nie jest odkryta, więc wszystko rozgrywa się w twarzach i w pauzach. To odmiana, od której najłatwiej zacząć, i od której zaczynamy w wieczory nauki.
Kolejność gry wyznacza przycisk, mały krążek, który po każdym rozdaniu przesuwa się o jedno miejsce zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Dzięki niemu każdy raz siedzi na dobrym miejscu, a raz na gorszym i nikt nie może narzekać, że los jest niesprawiedliwy. Nowi goście dostają od nas kartkę z kolejnością układów, od pary po pokera królewskiego, i trzymają ją obok stosu żetonów.
Żetony mają cztery kolory, ale żaden nie jest wart więcej od pozostałych. Różnią się tylko liczbą na brzegu, jak punkty w grze planszowej. Kolory ułatwiają szybkie liczenie stosików, a krupier wie, kto ile ma, na pierwszy rzut oka. Po zakończeniu gry wszystko wraca do szuflady w tej samej kolejności, w jakiej z niej wyszło.
Miejsca przy stołach są ponumerowane od jednego do ośmiu, ale numerację widzi tylko krupier, na małej tabliczce przy swoim łokciu. Gdy ktoś odchodzi, krupier odnotowuje jego numer, żeby po powrocie gość usiadł dokładnie tam, gdzie zostawił stosik. Dla stałych bywalców to oczywistość, dla nowych mała niespodzianka, że ktoś pamięta ich krzesło.
Atmosfera przy stole zależy od ludzi, nie od odmiany. Zdarza się, że przy Texas Hold'em siedzą sami początkujący i jest wesoło, a przy Five Card Draw sami weterani i jest cicho jak w bibliotece. Kierownik sali układa gości tak, by przy każdym stole znalazł się ktoś, kto w razie potrzeby wytłumaczy zasady.
Wszystkie rozdania odbywają się na żetonach bez żadnej wartości. Nikt nie płaci za miejsce przy stole, nikt nie wygrywa pieniędzy ani przedmiotów, a po zakończonej partii żetony wracają do krupiera. Poker służy u nas rozmowie i rachunkowi, nie zarobkowi.

Texas Hold'em
Dwie karty w ręku i pięć wspólnych na środku.
Omaha
Cztery karty w ręku, z nich trzeba użyć dwóch.
Seven Card Stud
Siedem kart, bez kart wspólnych na stole.
Five Card Draw
Pięć kart i jedna wymiana, bez odkrytych.
Ruletka i blackjack
Koło, karty do dwudziestu jeden i cisza w sali
Ruletka stoi w głębi sali, pod jedyną lampą w kształcie dzwonu. Koło ma trzydzieści siedem pól, od zera do trzydziestu sześciu, a obsługuje je Rafał Grabowski. Goście układają żetony na polach stołu, krupier uruchamia kulkę i zapowiada, że nikt już nie dokłada. Po zatrzymaniu koła ogłasza numer i zbiera żetony ze stołu.
Dla początkujących ruletka jest najłatwiejsza, bo nie wymaga żadnej strategii: wystarczy wybrać kolor, parzystość albo konkretną liczbę i patrzeć, jak kulka przeskakuje z kieszeni do kieszeni. Dla tych, którzy lubią rachować, jest też tablica z rozkładem pól i krótki wykład o tym, dlaczego prawdopodobieństwo nie ma pamięci.
Blackjack rozgrywamy przy dwóch półokrągłych stołach. Zasada jest jedna: zebrać karty o sumie jak najbliższej dwudziestu jeden, ale jej nie przekroczyć. Gość decyduje, czy dobrać kartę, czy zatrzymać się, a krupier dobiera do szesnastu i staje na siedemnastu. W grze są także podwojenie żetonów i podział pary.
Przy blackjacku siedzi do siedmiu osób. Każdy gra przeciwko krupierowi, a nie przeciwko sąsiadom, więc atmosfera jest znacznie mniej rywalizacyjna niż przy pokerze. To stół dla tych, którzy lubią spokój i krótkie, szybkie rozdania, i dla par, które chcą zagrać razem.
Salę urządziliśmy tak, żeby nic nie przypominało hałaśliwego salonu. Nie ma muzyki, są miękkie dywany i ciężkie zasłony. Lampy świecą nad stołami, a reszta pomieszczenia tonie w półmroku. Szatnia czeka na parterze, bo na górę wchodzi się bez płaszcza, bez torby i bez pośpiechu.
Przy ruletce ważny jest rytm. Krupier zapowiada koniec układania żetonów i od tej chwili nikt nie dotyka stołu. Kulka kręci się przez kilkanaście sekund, w czasie których w sali panuje cisza, a po zatrzymaniu koła ktoś zwykle odetchnie głośniej niż reszta. Każdy dźwięk w tej ciszy wydaje się dwa razy donośniejszy.
Przy blackjacku porozumiewamy się gestami. Dobranie karty gość zaznacza stuknięciem w sukno, zatrzymanie się machnięciem dłoni nad kartami. Dzięki temu nie trzeba się odzywać, a krupier od razu wie, o co chodzi. Nowi goście uczą się tego w pierwszym kwadransie i potem robią to odruchowo.
Czasem pytają nas, czy do sali można wejść bez chęci gry. Można. Wystarczy usiąść na krześle pod ścianą, zamówić herbatę z jadalni i patrzeć. Wielu stałych gości zaczynało właśnie tak: najpierw obserwacja, potem pytanie do krupiera, wreszcie pierwsze rozdanie. Nikt tu nie pogania nikogo do stołu.
Wejście do sali prowadzi przez drzwi z mosiężną klamką, za którymi leży gruby dywan tłumiący kroki. Kto wchodzi pierwszy raz, zwykle się zatrzymuje, bo kontrast jest wyraźny: na dole gwar jadalni, tu szelest sukna. Krupier unosi wtedy głowę i skinieniem wskazuje wolne miejsce.
Automatów w naszej sali po prostu nie ma i nigdy nie było. Nie ma też żadnej wersji internetowej, aplikacji ani konta gracza. To, co dzieje się przy zielonym suknie, dzieje się wyłącznie na piętrze domu w Międzyzdrojach, przy ludziach, których można zobaczyć w twarz.

Ruletka
Koło z zerem, trzydzieści siedem pól, jeden krupier.
Blackjack
Dwa stoły, do siedmiu osób przy każdym.
Półmrok
Światło tylko nad stołami, reszta sali zostaje w cieniu.